niedziela, 2 lipca 2017

Nowy numer kwartalnika literacko-artystycznego "sZAFa" już w sieci!

Zapraszam do czytania!

 

http://szafa.kwartalnik.eu/62/spis.html

POEZJA

Ewa Brzoza-Birk, Roman Bromboszcz, Błażej Jacek Klajza, Karol Maliszewski, Anna Musiał, Katarzyna Ślączka, Mirka Szychowiak, Aleksander Wierny

PROZA

Wioletta Leśków-Cyrulik, Karol Maliszewski, Mirka Szychowiak, Sabina Waszut

FOTOGRAFIA-GRAFIKA-MALARSTWO

Ula Dzwonik, Kurt Eichhorn, Alexander Ermolaev, Fotini Hamidieli, Nikolaus Hirschmann, Ewa Kantorczyk, Krzysztof Ogonowski

sZAFa Presents

Izabela Drzewiecka-Antolak - Wiersze
René Pascal - Biel w Mediolanie
Tadeusz Wroński - Wspomina Maria Dziedziniewicz z Galerii M we Wrocławiu

ESEJE-FELIETONY-RELACJE

Mirek Antoniewicz - Pakal Wielki w Galerii Sztuki Brzeskiego Centrum Kultury Andrzej Walkusz „Kolor w grafice”
Paweł Dąbrowski - Zapiski Portowe (XV Port Poetycki w Chorzowie)
Ewa Frączek - Zdrowie psychiczne jako dramat racjonalisty, czyli między doktorem Freudem a doktorem Franklem różnicy brak
Magda Harmon - Prawa Półkula
Leszek Jodliński - Białe żagle nad Tel Awiwem * (No) Better Place
Wioletta Leśków-Cyrulik - Nieistnienie
Błażej Szymankiewicz - Unieśmiertelniona. Esej o pewnej fotografii
z czasów hiszpańskiej wojny domowej

TEATR-FILM

Agata Jabłonowska-Turkiewicz - Urodziny. Kameralna sztuka w trzech aktach

RECENZJE

Paweł Dąbrowski - Węzły znaczeń. Szymon Słomczyński „Latakia” * Po starym świecie. Andrzej Sosnowski „Trawers” 
* Noc i sen. Marta Zelwan „Graffiti” * Nie/urok małego miasteczka. Zbigniew Wojciechowicz „Dulszczynea” 
* Wiersze z Krakowa. Ewa Sonnenberg „Wiersze dla jednego człowieka” * Zabawy słowne długopisem. Miłosz Waligórski „Długopis”
Ewa Frączek - Remigiusza Mroza wykładania o tym, że w `39 Niemcy napadli na Polskę, czyli raz na kilka lat człowiek może być złośliwy
Magda Gałkowska - Kara za jątrzącą się pierdołowatość. Paulina Korzeniewska „Pogodna biel dobrego samopoczucia”
Alicja Łukasik - Marcin Orliński „Środki doraźne” * Paweł Nowakowski „Między innymi” * Natasza Goerke „Tam”
Paulina Mikołajczyk - Dorota Masłowska „Jak przejąć kontrolę nad światem”
Jakub Sajkowski - Zasnąć i obudzić się to też podróż w czasie. Daniel Madej „Mała Epoka”
Mirosława Szott - Soczewka skupiająca światło. Justyna Koronkiewicz „Szamanka”
Aleksandra Urbańczyk - NA FALACH MYŚLI, WŚRÓD MORSKICH FAL, 
„Księga Morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku”, Morten A. Strøksnes 
* W duchu Czechowa – nowy zbiór opowiadań Elżbiety Isakiewicz „Niewyśnione historie” 
* „Wakacje nad Adriatykiem” Zofii Posmysz, ponownie dostrzeżone arcydzieło literatury polskiej
Małgorzta Zakrzewska - Szepty kamieni. Berenika Lenard & Piotr Mikołajczak, „Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii”

ROZMOWY W sZAFie

Małgorzata Południak rozmawia z Tadeuszem Baranowskim (III)

WYWIAD

Małgorzata Południak rozmawia z Mirkiem Antoniewiczem

czwartek, 25 maja 2017

Dziękuję za to, że wciąż czytacie moją książkę i chcecie o niej mówić! :)

...z cyklu "Uroda życia"


Mówią, że dziś nowo wydana powieść żyje maksymalnie trzy miesiące, maksymalnie pół roku, a już zwłaszcza gdy chodzi o debiut. Nie wiem, skąd czerpią takie informacje, ponieważ mam to szczęście, że Sezon zamkniętych serc jest wciąż obecny na blogach moich Czytelników, w zestawieniach, w organizowanych przez Was konkursach. Raz na jakiś czas, mimo że już na dobre pożegnałam się z myślą, że gdzieś jeszcze znajdę o nim wzmiankę, ona się pojawia.


Za to Wam naprawdę bardzo dziękuję!

A do tego swoistego pamiętnika dorzucam garść kolejnych wspomnień :)

Fot. Marta Kraszewska

 
[...] to literatura kobieca, która pokazuje emocje bez owijania w bawełnę i słodkości. Przedstawia różne rodzaje miłości. Czytelnik znajdzie tutaj całkiem spory przekrój: od toksycznej poprzez homoseksualną do małżeńskiej. Każda z nich ukazana jest wraz z problemami i wątpliwościami adekwatnymi do jej rodzaju. [...] Dobrze napisana, przyjemnie się czyta.
Marta Kraszewska, blog Rudym Spojrzeniem

Marto, bardzo Ci dziękuję, że tak wiele razy wspominasz o mojej książce na swoim blogu i na Instagramie.

Na przykład w zestawieniu sześciu powieści polecanych dla niej i dla niego na walentynki:

Islandia, pomimo że senna, może przynieść nieoczekiwane rozwiązania w sytuacji, gdy w grę wchodzi toksyczny związek, miłość i dramatyczna przeszłość. [powieść] Odpręża, ale i ukazuje trudną, i często nierówną, walkę z demonami przeszłości.
Marta Kraszewska, blog Rudym Spojrzeniem, 6 książek dla niej i dla niego na walentynki


Dziękuję też Ani Piotrowskiej za zaaranżowanie i podesłanie cudnej walentynkowej fotki w pierwszą rocznicę wydania Sezonu :)


Fot. Anna Piotrowska; Instagram


Bardzo mi miło widzieć Sezon na zdjęciach promujących czytelnictwo tak w ogóle, jak na przykład we wpisie na znanym blogu Mamaszka.pl prowadzonym przez nieocenioną Karolinę Zalewską, której z tego miejsca pięknie dziękuję!

Fot. Karolina Zalewska, Mamaszka.pl


Dziękuję Ani Gołębiewskiej za niespodziankę w postaci konkursu z Sezonem w roli głównej - z okazji Światowego Dnia Książki :)


Fot. Anna Gołębiewska, blog Okiemmamy.pl


I kolejna wnikliwa recenzja, za którą bardzo dziękuję Monice z bloga Poczytajka.pl :)

Warto zauważyć, że autorka nie wyłożyła wszystkiego prosto, „kawa na ławę”, ale umiejętnie i stopniowo dawkowała informacje. Dotyczy to trudnych losów Agnieszki, ale także pracy Darka, przeszłości Jona i tajemniczych wyjazdów jego ojca. W ten sposób mogłam sama doszukiwać się prawdy, co stało się dla mnie bardzo intrygujące. Taki zabieg mógł sprawdzić się tylko w przypadku dobrze napisanej powieści.
Monika, blog Poczytajka.pl

Całkiem niedawno Sezon zamkniętych serc dotarł także na piękne Mazowsze, do pisarki Anny Kasiuk, znanej z sagi Mroki Łowisk. Aniu, dziękuję za zdjęcia!

Fot. Anna Kasiuk

Fot. Anna Kasiuk
A oto kolejne dwa zestawienia, w których moja powieść znalazła uznanie blogerek :)

Blog Okiem Mamy opublikował zestawienie pt. Top 10 książek, które warto przeczytać - a wśród nich Sezon zamkniętych serc! Dziękuję!

Blog Rudym Spojrzeniem poleca Sezon jako jedną z siedemnastu książkowych propozycji na Dzień Matki. Bardzo mi miło :)


wtorek, 24 stycznia 2017

Poważnie?

...z cyklu "Rozmówki rodzinne"



On
Nie no, bądź poważna, nie bierz tego, co ja mówię, poważnie!

Ona
Yyy... Zapamiętam to sobie.

czwartek, 5 stycznia 2017

Przekonywanie

...z cyklu "Rozmówki rodzinne"

 


Grypowo, przeziębieniowo, rosołowo.
W zamierzchłych czasach Ich Dziecię pochłaniało wszystko. W s z y s t k o. 
Od roku nie jada zup.

Ich Dziecię
A cy losół to zupa?

Ona
Nie!

Ich Dziecię
A co?

Ona
Rosół to rosół! Wcale nie zupa!

Ich Dziecię
To ja nie lubię.

Ona
Ale jak to nie lubisz rosołu? Kiedyś lubiłaś, a dziś jeszcze nie spróbowałaś. Spróbuj, na pewno ci posmakuje. Każdy lubi rosół. Ja nie znam nikogo, kto by nie lubił rosołu.

Ich Dziecię
Znas. Bo to ja jestem.

sobota, 31 grudnia 2016

Czas przełomu, czyli małe rzeczy w wielkich słowach

...z cyklu "Uroda życia"


Rok, w którym, jak napisałam już na Facebooku, przeżyło się przygodę życia, aż prosi się o podsumowanie. Nigdy takowych nie robię, nigdy nie byłam dobra z arytmetyki i nie potrafię dokonywać wyborów, więc ograniczę się do jednej refleksji, ponieważ dotyczy ona rzeczy, z której nader dotkliwie zdałam sobie w tym roku sprawę - że wpadłam z deszczu pod rynnę.





My Slow Nice Life to miał być blog o spokojnym, niespiesznym i przez to naprawdę przyjemnym życiu, na które szansa pojawiła się po przyjściu na świat mojego najmłodszego dziecka. I był - aż do chwili, kiedy światło dzienne ujrzała moja książka. Z nostalgią wspominam czas jej powstawania, pisanie bez żadnych założeń, planów wydawniczych, bez wiary w to, że kiedyś wypuszczę ją w świat. A może i bez chęci...




Kilka lat temu z ulgą wyrwałam się z kieratu życia toczącego się w czworokącie szkoła-teatr-fundacja-dom, by zasiąść na kanapie - najpierw z malutkim dzieckiem w ramionach, a potem do pracy z laptopem i kawą. Redagowanie książek okazało się idealnym pomysłem, ponieważ mimo poczucia sukcesu i prawdziwego spełnienia miałam wrażenie, że wszystkie te wcześniej zdobyte nagrody, wyróżnienia i tytuły, a także docenienie przez wiele roczników uczniów, kosztowały mnie chyba zbyt wiele, by móc już zawsze prowadzić takie życie. A praca na pół gwizdka, gdy w grę wchodzą młodzi ludzie, wydaje mi się zupełnie bez sensu, powiedziałabym nawet, że jest nieuczciwa - człowiek, zwłaszcza dziecko, zasługuje na sto procent, nie mniej. To jednak wypala.




Redagowanie, blogowanie i rodzina - całe życie w domowym zaciszu - to było wszystko, czego potrzebowałam. Nawet Facebook mnie nie kusił, chociaż wszyscy byli na Facebooku. Powoli, z wolnej stopy, zaczęłam porządkować zapisane, a właściwie to nieczytelnie zabazgrane zeszyty. Minął rok. Wysłałam plik do wydawcy, po kilku miesiącach do kolejnych. A dzień przed czterdziestymi drugimi urodzinami otrzymałam prezent życia - propozycję wydawniczą od Zysk i S-ka.




I ruszyła lawina. Facebook. Pseudonim. Fanpage. Blog. Praca. Redakcja własnej książki. Kilkanaście wersji okładki. Blog. Praca. Coraz starsze małe dziecko. Praca. Coraz więcej korespondencji. Promocja. Praca. Pierwsze recenzje. Stres. Praca. Wywiad. Wyjazd na promocję. Praca. Spotkania. Praca. Facebook. Praca... Coraz większe tempo i coraz mniej, właściwie prawie wcale, mojego powolnego, dobrego życia. W zamian życie równie miłe, równie satysfakcjonujące i o wiele bardziej ekscytujące. Z apetytem na więcej.




No właśnie. Wróciłam do punktu wyjścia. Do miejsca, w którym satysfakcja, poczucie docenienia i sukcesu kosztuje nieprzespaną ze stresu noc, odsunięte w pośpiechu dziecko, napięcie i brak dystansu. Zupełnie jak przed kilku laty.




Nie tak miało być. Ale wpadnięcie z deszczu pod rynnę zawdzięczam sama sobie. Dlatego czas na zmianę. Przede wszystkim podejścia, bo nie chodzi mi o jakieś radykalne porządki, pozbywanie się z życia tego czy owego. Zbyt cenne są jego elementy, by z nich rezygnować. Cieszę się z tego, co osiągnęłam, ale w obawie, by mi to nie obrzydło i nie zaczęło kojarzyć się źle - jak wszystkie dobre rzeczy ze starego życia - muszę chyba wziąć do serca myśl przewodnią z winiety mojego bloga. Spójrzcie na nią - brzmi dobrze, prawda? No właśnie. Czas wrócić do początków. By za kolejny rok nie żałować.



Świadomie zwolnij tempo we wszystkich obszarach życia.
Jeszcze raz.
Na dobre.
Koniecznie.

PS Nie mogę sobie jednak odmówić :) Zresztą warto pamiętać o tym, co dobre:

  • duże wsparcie i wspaniałe przyjaźnie nawiązane dzięki blogowi,
  • zaproszenie do stałej współpracy przez kwartalnik literacko-artystyczny "sZAFa",
  • kilku cenionych przez czytelników pisarzy, którzy z kolei cenią współpracę ze mną,
  • poczucie spełnienia zawodowego i wielkiej satysfakcji z pracy,
  • wydanie własnej książki, co jest według wielu niemożliwe dla debiutanta :)
Za to dziękuję!


Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

czwartek, 29 grudnia 2016

Pamiętnika "Sezonu" ciąg dalszy :)

...z cyklu "Uroda życia"


Z górą dziesięć miesięcy temu ukazała się moja książka i trudno mi uwierzyć, że wśród tysięcy nowych tytułów pojawiających się na rynku każdego dnia kogokolwiek jeszcze "Sezon zamkniętych serc" obchodzi. A jednak.



Jeszcze w sierpniu zdążył wylądować u Ani w Londynie.

Fot. Anna Woś


A także w rękach blogerki Justyny Adamson (blog Jej spojrzeniem):

Polski rynek literatury po raz kolejny udowadnia nam swoją silną pozycję [...]. Tym razem prezentuje nam książkę - na pierwszy rzut oka klasyczne romansidło, po głębszej analizie fantastyczną powieść...

W październiku przez formularz kontaktowy bloga otrzymałam taką oto wiadomość:


Dzień dobry,
wczoraj zaczęłam czytać Twoją książkę (wypożyczoną z biblioteki, w której pracuję) i z przyjemnością stwierdzam, że jest świetna :) [...] doceniam takie perełki jak "Sezon zamkniętych serc". Mam nadzieję, że to dopiero początek Twojej kariery literackiej i niebawem doczekamy się kolejnych powieści :)

Pozdrawiam
Ania

Prawda, że chce się żyć? Pani Ania jest dla mnie całkiem anonimowa, ja dla Niej w sumie też, a przecież zadała sobie trud odszukania mojego bloga i skorzystania z możliwości kontaktu tą drogą. Aniu, być może czytasz ten wpis, dlatego chcę Ci gorąco podziękować za tak uskrzydlające słowa!

Z kolei w listopadzie prywatną wiadomością zaszczyciła mnie lubiana pisarka, Pani Danuta Pytlak, autorka powieści "Babie lato" i "Medalion szczęścia".

Dzień dobry, Pani Wioletto - właśnie skończyłam czytać Pani książkę. Jestem nią po prostu zachwycona! Jest niezwykle dojrzała i poruszyła w mojej duszy wiele ukrytych strun. Dziękuję.

Pani Danuto, to ja dziękuję, że sięgnęła Pani po moją książkę, bardzo się cieszę!

Grudzień obfitował w spokojne, ciepłe i długie rozmowy...

Do pierwszej zaprosiła mnie Małgorzata Południak, kierownik redakcji
kwartalnika literacko-artystycznego "sZAFa".


http://szafa.kwartalnik.eu/60/

Małgorzata Południak: Chciałam z Tobą porozmawiać wiosną, ale dlaczego czekać do wiosny, skoro świat gna jak szalony. Właściwie nigdy Cię nie zapytałam, a powinnam, jak się czujesz w roli debiutantki?
Wioletta Leśków-Cyrulik: Różnie.
Czytaj dalej...


Tuż przed świętami miałam przyjemność zasiąść na
Literackiej Kanapie u Moniki A. Oleksy,
pisarki, autorki wielu popularnych książek, takich jak "Niebo w kruszonce", "Samotność ma twoje imię" czy "Miłość w kasztanie zaklęta".


Fot. Marcin Piotr Oleksa

Monika A. Oleksa: W swojej powieści dotykasz, Wiolu, trudnych tematów, a jednak robisz to w taki sposób, że czytelnik jest w stanie to unieść, zrozumieć i w pewien sposób zaakceptować. Jednocześnie też nikogo nie oceniasz i nie moralizujesz, zostawiając każdemu, kto sięgnie po „Sezon…”, własną przestrzeń i ocenę.

Z całego serca dziękuję wszystkim Czytelnikom,
którzy wciąż sięgają po "Sezon zamkniętych serc"!
Dziękuję, że mogę przez chwilę być z Wami poprzez to, co napisałam na kartach mojej książki, a także w bardziej bezpośredni sposób - ponieważ chcecie ze mną rozmawiać, korespondować, dzielić się wrażeniami po lekturze.
Dzięki Wam wiem, że naprawdę było warto.